No to tak, pierwsze co, to zyje. Dolecialam calo i zdrowo, troche malo spalam, ale no trudno.
Jest bardzo, bardzo goraca. I wigotno. Ake jakos daje rade na razie. Mam klime w pokoju, wiec nie jest tak zle, pokoje wspolne tez maja klime, wiec jest jak sie wyczillowac.
Troche sie jeszcze boje wszystkiego, zwlaszcza ze tu nie ma opcji zeby mowic inaczej jak po japonsku. Troche na wyczucie jeszcze wszystko sie dzieje, ale chyba dam rade jakos sie pozbierac.
Kto chce do mnie pisac, to bardzo prosze. Kazda pomoc sie przyda :)
Napisze cos wiecej jak mi sie zajecia zaczna i troche bardziej sie wciagne w zycie studenckie.
ciao!
Ostatnia noc w kraju. Na następne 10 miesięcy. Jasna cholera no.
Panikuję trochę.
Trochę to mało powiedziane.
Coś mi się w brzuchu przewraca.
I to nie motylki.
Ojapierdzielęjasnacholeramatkoboskaratuj.
Ale damy radę, nie?
chyba.
mam nadzieję.
Dam znać jak będę miałą jakiś rozsądny dostęp do neta (nikt mnie nie zje po drodze), czyli pewnie koło 30 sierpnia.
znaczy się, postaram się.
pisać maile proszę. jak napiszecie, to jest szansa że odpiszę.
spadam, bo świat na mnie czeka.
love love i cały ten jazz :*
I was a heavy heart to carry
My beloved was weighed down
My arms around his neck
My fingers laced to crown.
I was a heavy heart to carry
My feet dragged across ground
And he took me to the river
Where he slowly let me drown
My love has concrete feet
My love's an iron ball
Wrapped around your ankles
Over the waterfall
Poszłam do pracy. Tak jak wróciałm do UK to się jakoś cieszyłam, że znowu będę robić to co lubię, że znowu będzie fajnie.
Ale jakoś tak pierwszego dnia po powrocie, gadałam z menadżerem jednym i on się ze mnie polewał. Nie potrafiłam mu się odgryźć w żaden sposób. A potem zamknęłam się w sobie i poszłam siedzieć przy maszynie, która skutecznie zagłuszyła moje poczucie niedostatecznej sprawności językowej.
I'm so heavy, heavy
Heavy in your arms
I'm so heavy, heavy
Heavy in your arms
Najchętniej pierdolnęłabym to wszystko w cholerę i wróciła do domu spać na huśtawce, na werandzie. A w nocy czytać książki w okrągłym fotelu.
And is it worth the wait
All this killing time?
Are you strong enough to stand
Protecting both your heart and mine?
Who is the betrayer?
Who's the killer in the crowd?
The one who creeps in corridors
And doesn't make a sound
My love has concrete feet
My love's an iron ball
Wrapped around your ankles
Over the waterfall
Wszyscy znowu do wszystkich mają pretensje, facet który mi się podoba nie zwraca na mnie uwagi, a banda durniów z którymi nie chcę mieć nic do czyniena patrzy mi się ciągle na biust. A ja tylko sobie powtarzam: 'jeszcze tylko miesiąc, jeszcze tylko miesiąc'...
chlip, chlip.
This will be my last confession
I love you never felt like any blessing
(Ohhhh)
Whispering like it's a secret
Only to condemn the one who hears it
With a heavy heart
Heavy heavy i'm so heavy in your arms
(i'm so) Heavy heavy i'm so heavy in your arms
(i'm so) Heavy heavy i'm so heavy in your arms
(i'm so) Heavy heavy i'm so heavy in your arms
I was a heavy heart to carry
my beloved was weighed down
My arms around his neck
My fingers laced to crown
I was a heavy heart to carry
But he never let me down
When he had me in his arms
My feet never touched the ground
I'm so heavy, heavy in your arms.
piosenka na dziś: Florence + The Machine: Heavy in your arms.
Z soundtracku do trzeciej części sagi 'Zmierz', czy jakkolwiek to się po polsku nazywa.
Film jest do dupy, cala saga też, ale muzyka jest cudowna.
chlip, chlip.
Wow.
Rok mi zajęło napisanie czegoś.
nawet więcej, 13 miesięcy!
Cholera.
Wpierdoliłam się w emocjonalne gówno znowu, tak chciałam napisać. Jestem niepewna, czekam na coś co się nigdy nie stanie i nie umiem sobie z tym poradzić znowu. Nie umiem sobie wytłumaczyć, że to jest jednak niemożliwe, z wielu względów. Nie tylko z powodu mojego niskiego poczucia wartości.
A piszę to tylko dlatego że nie ma Ufa i nie mogę do niego zadzwonić, żeby mi powiedział że jestem głupia, i że jak tak bardzo chcę to mam się na niego rzucić.
Tylko dlatego.
Jak to przeczytasz Ufo, to czuj się winny że Cie nie ma żeby na mnie nakrzyczeć że przesadzam.
smutno.
Chciałam coś napisać, żeby nie było że umarłam.
Rok mi się skończył, wyniki będą 15 czerwca. Wtedy oficjalnie będę miała za sobą pierwszy rok studiów. Tak poza tym, to nic ciekawego do roboty już nie mam, tylko praca została.
Praca, której tak właściwie nie znoszę, bo jest do dupy.
Pogoda do dupy też jest. Pada i w ogóle.
Nie wiem co więcej napisać, jak ktoś coś chce, ty pytać.
homesick