cameoblog


2009-05-19 23:17:25
kolejne marne znaki życia
Chciałam coś napisać, żeby nie było że umarłam.

Rok mi się skończył, wyniki będą 15 czerwca. Wtedy oficjalnie będę miała za sobą pierwszy rok studiów. Tak poza tym, to nic ciekawego do roboty już nie mam, tylko praca została.
Praca, której tak właściwie nie znoszę, bo jest do dupy.

Pogoda do dupy też jest. Pada i w ogóle.

Nie wiem co więcej napisać, jak ktoś coś chce, ty pytać.

homesick

skomentuj (0)
2009-02-03 00:48:03
Yesterday I wanted time to end...
Oto jestem, żyję. Nie wiem jak ja to ciągle robię, ale żyję.

Semestr zaliczyłam całkiem ładnie, nie mam się czego wstydzić. A z japońskiego, wywalczone A z historiografii i B z dwóch innych historii. Z tą historiografią to miałam nie lada problemy przez ostatni tydzień. Jak sobie sprawdzałam wyniki, to mi napisało że mam niezaliczone, że tylko 5% uzyskałam. No to ja myślę: niemożliwe. Z 3 ostatnich prac pisemnych miałam same A, jak to może być że mam nie zaliczone?! Napisałm do wykłądowcy, postem do pięciu tysięcy innych osób i zajęło im tydzień żeby mi zmienić ocenę w systemie komputerowym. Ja rozumiem, dużo rzeczy do zrobienia jest przed nowym semestrem, ale ile mi to nerwów nazżerało i błędów w miomrejestrze internetowym narobiło to szkoda gadać.
No ale już, poprawione.

W zeszłym tygodniu pojechałam do Ufa, do Coventry. Fajnie było, jakbym nie miałą pracy i zajęć pojechałąbym jeszcze raz :) ale to jeszcze damy rade jakoś, nie wiem jak ale damy radę. Granie w bilard o 1 w nocy też jest fajne.

Tak poza tym, to śnieg zaczął padać. Nie wiem po co, bo go dużo nienapadało, ale pada. Jak dla mnie to szkoda wysiłku na padanie... Ale za to mi pogoda humor psuje, bo taka nijaka jestem jakaś. Nic mi się nie chce, smutno mi i w ogóle. Ale nie będę się rozpisywać nad tym, po późno już. A jutro mam test z katakany, muszę jescze chwilę popowtarzać.


four am forever


skomentuj (1)
2008-09-05 11:12:03
Find me...
w00t! notka nowa.
jakoś tak od marca mi zeszło, matury i te sprawy, egzaminy jakieś i w ogóle. Dostać się na studia trzeba było. Dużo roboty strasznie.

Ale żyję, daję znak właśnie, taki może być ostatni nawet, chyba że cos mi sie odkręci i będę chciała pisać do Was, którzy czytacie (choć pewnie niewiele Was jest). Ale tego jeszcze nie wiem.

Chciałam właściwie tylko napisać, że za tydzień wyjeżdżam. Do UK. Na studia.
Cieszę się bardzo, chociaż trochę się boję.
W Polsce pewnie będę na święta dopiero znowu, ale może to i dobrze nawet.
Ufo juz jest w UK-eju, będziemy się odwiedzać tam.
Fajnie bedzie.
Na pewno.

Nie wiem co mam zrobić ze sobą. Mam tyle rzeczy do spakowania, do zrobienia w domu, a ja siedzę i gram w Traviana.
Beznadziejna ta gra jest, ale zajmuje czas. prawie jak Ogame.
A czekjąc na nowe budynki czytam Soul Eater.
Najsu.

I to właściwie wszystko na tą chwilę.
Jakaś wyprana emocjonalnie jestem chyba, nie wiem co mam myśleć.
A może się wyjazdem stresuję....?

well, whatever.

...inside every heartbeat
inside every worry
keep me in you heart again...


skomentuj (1)
2008-03-23 17:06:40
The moment I said it
Święta się trochę wymieszały, śnieg mi się na oknie roztapia. Trochę mi to ogranicza dopływ światła, no ale co ja zrobię że mam bardzo mały kąt skosu dachu. I śnieg się osadza na oknach…

Pomyślałam sobie, że może warto by było coś napisać, w końcu już dawno dość nie pisałam… ale nie wiem za bardzo co mam napisać, więc chyba będę relacjonować co było ostatnio. Chociaż nic ciekawego się nie działo, można nawet powiedzieć że nic się nie działo…
Koniec marca jest, ostatni raz pisałam w lutym. Nie bardzo pamiętam już co się działo od tego czasu, właściwie to dlatego że nic interesującego się nie działo chyba. Było dużo próbnych matur, które jakoś nie poszły mi za dobrze, jakieś sprawdziany na których się nie skupiałam… Mam jakiś okres dekoncentracji chyba, bo nie mogę się na niczym skupić. Nie chce mi się czytać książek, nie chce mi się uczyć, mam słabe oceny… Mam ważnego maila do napisania i też nie chce mi się go pisać… Jakieś takie wszechogarniające lenistwo... Najlepiej mi wychodzi patrzenie się w ekran komputera, chociaż też nic konstruktywnego nie robię przy tym kompie nawet.
Próbowała napisać jakieś opowiadanie, coś narysować, ale nie mam inspiracji… nawet nie mam ochoty zdjęć robić. Biorę ze sobą aparat, ale nawet go z torby nie wyciągam. Właściwie to leży tam w torbie od piątku przed świętami jak byłam we Wrocku zapisać się na CPE.


Jakoś tak bez sensu mi się wszystko wydaje.
Jakby to jakaś nowość była…



Wesołych świąt w każdym razie.


skomentuj (1)
2008-02-16 00:23:32
.
Dziś straciłam wiarę. Osoba którą znam, dorosła, pokazała że jednak nie jest tym za kogo ją miałam. Pokazała że jednak mnie nie rozumie. A ja naiwnie myślałam, że to jest ten ktoś kto mnie rozumie i potrafi mi pomóc.
A jednak nie.
Cholernie mnie to zabolało. Jyuz sama nie wiem czego oczekiwałam, ale chyba zrozumienia. To była jedyna dorosła osoba która przynajmniej udawała że mnie rozumie. Myslałam że może napradę tak jest.
Ale jednak nie.

Chociaz może ma rację? Może to ja zawsze się mylę i mam w dupie wszystko wokoło?
Może to ja nie umiem sobie poradzić w życiu i może to ja nie potrafię racjonalnie ocenić sytuacji...?
Nie wiem.
Nie chcę wiedzieć.

Znowu pokłóciłam się z mamą. Tym razem o to, że zajmuję się bardziej swoim życiem emocjonalnym niż maturą. A zaczęło się tak niewinnie: postanowiłam chwilę posiedzieć z mamą zanim pójdę do siebie. Bez namysłu rzuciłam że czuję się jakaś taka zmęczona (po tym jak pół dnia siedziałam szykując dokumenty dla mamy). Na co moja mama, że to dlatego że siedzę po nocy i nie śpię tylko gadam ze znajomymi. Postanowiłam milczeć i dać się jej wygadać. Ale w końcu nie wytrzymałam.
Są takie tematy, które mama zawsze po kłótniach obiecuje pomijać, a jednak zawsze do nich wraca. No i tym razem też wróciła. Na co ja się wkurzyłam i poszłam.

Właściwie to to się zbierało cały wieczór. Były u nas znajome mamy na piwie i zaczęłyśmy gadać o tym że biuro jest w domu. I potem coś o rodzinie i takie tam inne sprawy. Mama cały czas powtarzała, że gdyby miała męża i rodzinę (!) to by to inaczej wyglądało. W pewnym momecie tej całej rozmowy poczułam się jak jakiś dodatek. Nie jak rodzina, tylko jak coś co właściwie nie powinno tam być. Zabolało mnie to troche, ale przeżyłam.
No i potem byla ta właśnie rozmowa, przy której nie wytrzymałam i poszłam.

Strasznie ciężko żyje się we dwie na tak dużej przestrzeni. Często się kłócimy i mamy problemy ze zrozumieniem siebie nawzajem. Pamiętam jeden taki moment, jak tata był jeszcze w domu. Pokłóciłąm sie z mamą i powiedziałam tacie że czasami mam ochote skoczyć z okna. Tata posiedział ze mną chwilę, po czym wyszedł. Za chwileczkę wpada mama, otwiera okno i mówi, że jak chcę to mogę skakać.

Czasami żałuję, że wtedy nie skoczyłam.


Jakie to wszystko jesta beznadziejne.
Czuję się samotna.

Czasami mam wrażenie że to wszystko jednak moja wina. Że to ja wszystko psuję i zawsze zaczynam kłótnie.
A może tak jest...

Cholera...!




skomentuj (1)
  księga gości

friends
Piotr P.
Olcia
Biggie
Diabeł
Madzia
Ania S.
Zad :)
Ufcio
Zieleń
Qn
Satakieli
Pam
Goki
Artur
Doris
Gryzuś

other
Bartek Pogoda
Baka-Updates Manga
IMDb
Last.fm
Trickster
Kominek
Zblazowana
smocze przytulisko




2009
maj
luty
2008
wrzesień
marzec
luty
styczeń
2007
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń